Baśnie wRóże | Boże Narodzenie według Amelii Bedelii
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1800
post-template-default,single,single-post,postid-1800,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Boże Narodzenie według Amelii Bedelii

Boże Narodzenie według Amelii Bedelii

Każdego roku staram się, aby okres przed Bożym Narodzeniem był dla mnie czasem spokojnym. W celu uniknięcia przedświątecznej gorączki znacznie wcześniej sporządzam listę prezentów oraz obowiązków związanych z przygotowaniami, a także systematycznie wysyłam kartki z życzeniami. Zupełnie inaczej niż Amelia Bedelia, która nie zdaje sobie sprawy, że Gwiazdka za pasem…

Postać nietuzinkowej pomocy domowej stworzyła ponad pół wieku temu nauczycielka Peggy Parish. Pierwsza opowieść o Amelii Bedelii ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 1963 roku, a jej perypetie podbiły serca dzieci na całym świecie. Po śmierci autorki kolejne przygody Amelii opisuje bratanek Peggy Parish – Herman. Książki przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków. Na język polski, z dużą dbałością o szczegóły i melodię języka przełożył je Wojciech Mann, co zapewne nie było takie proste, gdyż opowieści o uroczej gosposi to prawdziwa żonglerka słowami i ich znaczeniami. Bohaterka serii niezmiennie wprowadza wielkie zamieszanie w życie swoich pracodawców. Nie jest roztrzepana, czy nieuważna. Wręcz przeciwnie. Amelia robi dokładnie to o co się ją poprosi. Dokładnie! Przy niej trzeba uważać na słowa, gdyż nie rozumie przenośni. Amelia Bedelia patrzy na świat oczami dziecka. Wszystkie zwroty odbiera dosłownie, błędnie je interpretując co w efekcie prowadzi do mnóstwa zaskakujących, czasem irytujących, ale przede wszystkim niezmiernie zabawnych sytuacji.

Zupełnie niespodziewanie dla samej siebie miałam okazję wcielić się w tę postać. W swoim mniemaniu w niczym jej nie przypominam. Nie lubię dosłowności, uwielbiam gry słowne i zawsze poszukuję w tekście ukrytych znaczeń. Amelia i ja różnimy się więc diametralnie. Może poza jednym wyjątkiem. Podobnie jak ona potrafię upiec całkiem smaczne ciasto. Gdy się jednak głębiej zastanowiłam przypomniałam sobie sytuację, w której wykonałam polecenie swojej pracodawczyni w sposób dosłowny, zaskakując ją kompletnie, więc może jest we mnie znacznie więcej z Amelii Bedeli, niż mi się wydaje. Na zaproszenie Księgarni zBajki poprowadziłam poranek literacki w oparciu o wątki książki – Amelia Bedelia i Boże Narodzenie. Boże Narodzenie z tą niezwykłą pomocą domową musi być niezapomniane. Gdy Amelia ma upiec naprawdę świąteczne ciasto wrzuca do niego kartki z kalendarza z wyszczególnionymi świętami. Jest trochę zaskoczona tym dziwnym życzeniem swojej pracodawczyni, więc na wszelki wypadek piecze również piernik. W dodatku na Wigilii będzie ciotka Myra, która bardzo lubi kolędy. Na szczęście nie daleko mieszka rodzina Kolędów…

Jak to jest być Amelią? Uczestnicy spotkania ciągle coś musieli mi tłumaczyć. Czym różnią się bombki od bomb? Jak wygląda gwiazda wigilijna i dlaczego gwiazdy rocka, filmu, muzyki, czy sportu nie da się umieścić na czubku bożonarodzeniowego drzewka? Swoją drogą nie tylko gwiazda jest dyskusyjna. W końcu w Wielkopolsce prezenty przynosi nie Święty Mikołaj, a Gwiazdor. Tylko jaki gwiazdor, George Clooney, Brad Pitt, a może Sting? No i co to znaczy, że święta za pasem? Za czyim pasem? Jako Amelia zupełnie nie mogłam tego pojąć. W końcu do moich uszu dobiegł dramatyczny szept dziewczynki: „Mamo, wytłumacz jej!” Kiedy natomiast zapytałam, czy któreś z dzieci ma na nazwisko Kolęda, bo przecież na Wigilii muszą być Kolędy, mała uczestniczka warsztatów zaśpiewała mi jedną zwrotkę bożonarodzeniowej pieśni i powiedziała: „To jest kolęda”. Dziwne uczucie być Amelią Bedelią, osobą której trzeba tłumaczyć najdrobniejszą rzecz, gdyż wszystko rozumie zbyt dosłownie.

Na szczęście dzieci postanowiły pomóc zakręconej gosposi w przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia. Gdy okazało się, że brakuje ozdób, by przybrać świąteczne wieńce zabrały się do pracy i wykonały mnóstwo plecionych serduszek z kolorowego papieru. Również rodzice przypomnieli sobie technikę wykonania tej prostej, chociaż zapomnianej już nieco, ozdoby świątecznej. Może niektórzy zauważyli takie właśnie serduszka na choince Pettsona i Findusa, na okładce książki Goście na Boże Narodzenie lub wypatrzyli je wśród ozdób świątecznych, przygotowanych przez dzieci z Bullerbym w książce Boże Narodzenie w Bullerbyn. W sprawnych rączkach powstawały serca małe i duże. A gdy wieńce zostały ozdobione, a wszystkie pomyłki językowe wyjaśnione nadszedł czas pożegnania.

Strój Amelii trafił na wieszak, a ja znów stałam się praktyczną sobą w szarej sukience. Być może niewielka ilość czasu jaką miałam na przygotowania do poranka literackiego, pozwoliła mi lepiej wczuć się w rolę zwariowanej gosposi, która wszystkie polecenia wykonuje słowo w słowo. Możliwe jednak, że każdy ma w sobie coś Amelii Bedeli, tylko nie chce o tym pamiętać. Może więc warto pozwolić sobie czasem na dziecięcą spontaniczność i radość bycia nieidealnym?

Fotografie: Krystyna Adamczak

No Comments

Post A Comment