Baśnie wRóże | książki
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
24
archive,tag,tag-ksiazki,tag-24,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

książki Tag

Kolejny rok minął, a realizacja moich postanowień noworocznych pozostawia wiele do życzenia. Świat wokół oszalał i stał się tak nieprzewidywalny, że nawet obietnice składane samemu sobie zdają się tracić na znaczeniu. Dlatego w tym roku postanowiłam, że postanowień nie będzie!

Dawno temu liczne plemiona Słowian przemierzały puszczę w poszukiwaniu nowego domu. Z kolei całkiem niedawno razem z Wojtkiem Tatarynowiczem jechaliśmy do Włocławka. Chociaż nasza wyprawa w niczym nie przypominała wędrówki przodków, moja skłonność do popełniania pomyłek doprowadziła do spóźnienia. Już jakiś czas temu ustalono, że nie nadaję się na pilota, a moje kolejne poczynania w czasie i przestrzeni jedynie potwierdzają tę teorię.

Każdego roku staram się, aby okres przed Bożym Narodzeniem był dla mnie czasem spokojnym. W celu uniknięcia przedświątecznej gorączki znacznie wcześniej sporządzam listę prezentów oraz obowiązków związanych z przygotowaniami, a także systematycznie wysyłam kartki z życzeniami. Zupełnie inaczej niż Amelia Bedelia, która nie zdaje sobie sprawy, że Gwiazdka za pasem...

Niekiedy przedmioty zdają się przejmować kontrolę nad naszym życiem. Moim, z całkiem dobrym skutkiem, próbują sterować książki. Czasem wkradają się w nie ostrożnie, a kiedy indziej dosłownie zwalają się na mnie. Najczęściej z parapetu.

Nadeszła wiosna i jak to polska wiosna bywa, jest nieco kapryśna. Raz raczy nas słońcem, a raz traktuje chłodno i... mokro. Niezależnie do jej fanaberii powoli porzucam ciepłe swetry i fantazje o bałwanach śniegowych, a książki które wieją chłodem zamieniam na literaturę bardziej słoneczną.

W sobotę planowałam wybrać się na Targi Książka dla dzieci młodzieży i rodziców. Zrządzeniem losu znalazłam się w zupełnie innym miejscu i miałam okazję podejrzeć i podsłuchać jak powstaje kolejna literacka opowieść. Był to proces niezwykły, gdyż uczestniczyli w nim przyszli czytelnicy.

Po stworzeniu Subiektywnego rankingu bajarki, zaczęłam zastanawiać się nad podobną listą dla dzieci w wieku od roku, do dwóch lat z plusem. Pracuję z dziećmi pomiędzy pierwszym, a trzecim rokiem życia, więc nie jest to dla mnie abstrakcja. Wkrótce okazało się, że to co początkowo wydawało się trudnym zadaniem, rzeczywiście takim było :)

Na prośbę znajomego bibliotekarza, ułożyłam całkowicie subiektywny, wynikający w dużym stopniu z moich osobistych upodobań, wykaz dziesięciu lektur dla szkoły podstawowej. Ma on być wykorzystany w bliżej dla mnie nieokreślony sposób, gdyż tajniki zawodu bibliotekarza są mi obce. Jednakże postanowiłam się podzielić wynikami burzy, która rozpętała się w mojej głowie, gdy zaczęłam zastanawiać się nad książkami, mającymi wejść w skład owej listy.

Czas to dziwna rzecz. Zdarza się, że wycieka z naszej egzystencji wartkim strumieniem, by za chwilę dłużyć się w nieskończoność. Zwykle w momentach gdy minuta wlecze się za minutą daje znać o sobie mój zmysł obserwacyjny. W swoim własnym mniemaniu nadawałabym się na szpiega, zwłaszcza że opanowałam również pewien stan niewidzialności, polegający na przybieraniu niezbyt inteligentnego wyrazu twarzy. Dzięki temu mogę spokojnie śledzić to co dzieje się wokół mnie, bez zwracania na siebie większej uwagi.

„Siedząc w milczeniu, patrzyli na swoje odbicia w szybie, podczas gdy na zewnątrz zapadał zmrok. Tak cicho bywa zwykle wtedy, gdy nie wszystko układa się tak, jak by się chciało.” - W tym roku wiele wskazywało na to, że w domu Findusa i Pettsona nie tylko nie będzie choinki, świątecznego jedzenia, ale może nawet zabraknie prezentów. Święta Bożego Narodzenia to jednak czas niezwykły, a pomoc może nadejść z zupełnie nieoczekiwanej strony. Wskutek nieszczęśliwego wypadku, Pettson uszkodził sobie stopę i po owinięciu jej czerwonym swetrem oraz kalesonami i obwiązaniu sznurkiem uzyskał przydomek Kalesonowej Stopy. Tak zapakowana noga sama przypominała prezent świąteczny. Nie był to jednak prezent oczekiwany. Od czego jednak ma się sąsiadów!