Baśnie wRóże | czarny humor
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
83
archive,tag,tag-czarny-humor,tag-83,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

czarny humor Tag

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE 🙂

Naraz drzwi wejściowe Czyśćca otworzyły się z hukiem. Wraz z silnym podmuchem wiatru, do wnętrza wpadła Anna. Z trudem zamknęła za sobą drzwi. Była drobna i trochę nieporadna. Pewnie dlatego Maria miała dla niej tyle czułości. Patrzyła, jak przyjaciółka odwiesza krótki płaszcz i kieruje kroki ku ich stolikowi. Miała wrażenie, że idzie coraz wolniej, by w końcu zatrzymać się w świetle lampy. Wyglądała niczym gwiazda przedstawienia. Przedstawienia reżyserowanego przez Marysię. Nadszedł czas premiery i od niej zależało, czy spektakl zrobi klapę, czy odniesie sukces.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :)

Lucjan otworzył drzwi. Aniela wyszła. Zewnętrzna lampa na ułamek sekundy rozświetliła jej sylwetkę. Lusterko w dłoniach Miłki zamigotało. Kobieta spojrzała na nie. Naraz głosy przestały do niej docierać. Wszystko zastygło. Czas stanął. Ta jedna chwila ugrzęzła niczym mucha w bursztynie. Aniela na zawsze zatrzymała się w progu Czyśćca. Lucjan zamarł w geście przytrzymywania jej drzwi. Anna z brodą opartą na delikatnej dłoni patrzyła na barmana. Marysia zatroskana i zmartwiona przyglądała się rozbitemu lusterku. Beata, jak zawsze piękna spoglądała na Annę, a Aldona zamarła ze skwaszoną miną. Pozostali klienci Czyśćca zniknęli. Spojrzała w dół. Pod stopami rozpościerał się migotliwy, biały piasek. Przysypywał czółenka Anny i porządne buty Marysi. Grzęzły w nim stoły i krzesła. Chciała wstać, ale nie mogła. Ona również utknęła niczym nieszczęsny owad sprzed czterdziestu milionów lat. Teraz sama będzie trwać tak przez wieczność.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :)

Ruszyła za Lucjanem. Nad głowami odchodzących pojawiła się subtelna, różowa smużka. Beata i Marysia skierowały kroki ku pluszowej kanapie. Marysia przywitała się z pozostałymi przyjaciółkami. Oklapła ciężko obok Miłki i uśmiechnęła się promiennie.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :)

Nie to, co Anna. Aldona popatrzyła z niesmakiem na jej długie nogi. Anna trącała noskiem czarnego czółenka brzeg tabaczkowej narzuty fotela, na którym rozpierała się Aldona. Opowiadała właśnie o kolejnym projekcie, który realizowała w pracy. W końcu, o czym miała opowiadać, skoro była sama. Miłka i Beata wtrącały różne bzdurne uwagi. Aldona skrzywiła się niechętnie. Była zwyczajnie głodna. Żałowała, że nie zapakowała sobie batonika. Aldona kochała jeść.

Prawie rok temu napisałam krótkie opowiadanie, które okazało się przepowiednią. Osoba będąca pierwowzorem panny Moniki okrzyknęła mnie Kasandrą, ale zezwoliła na publikację :)