Baśnie wRóże | bar
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
107
archive,tag,tag-bar,tag-107,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

bar Tag

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE 🙂

Naraz drzwi wejściowe Czyśćca otworzyły się z hukiem. Wraz z silnym podmuchem wiatru, do wnętrza wpadła Anna. Z trudem zamknęła za sobą drzwi. Była drobna i trochę nieporadna. Pewnie dlatego Maria miała dla niej tyle czułości. Patrzyła, jak przyjaciółka odwiesza krótki płaszcz i kieruje kroki ku ich stolikowi. Miała wrażenie, że idzie coraz wolniej, by w końcu zatrzymać się w świetle lampy. Wyglądała niczym gwiazda przedstawienia. Przedstawienia reżyserowanego przez Marysię. Nadszedł czas premiery i od niej zależało, czy spektakl zrobi klapę, czy odniesie sukces.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :)

Lucjan otworzył drzwi. Aniela wyszła. Zewnętrzna lampa na ułamek sekundy rozświetliła jej sylwetkę. Lusterko w dłoniach Miłki zamigotało. Kobieta spojrzała na nie. Naraz głosy przestały do niej docierać. Wszystko zastygło. Czas stanął. Ta jedna chwila ugrzęzła niczym mucha w bursztynie. Aniela na zawsze zatrzymała się w progu Czyśćca. Lucjan zamarł w geście przytrzymywania jej drzwi. Anna z brodą opartą na delikatnej dłoni patrzyła na barmana. Marysia zatroskana i zmartwiona przyglądała się rozbitemu lusterku. Beata, jak zawsze piękna spoglądała na Annę, a Aldona zamarła ze skwaszoną miną. Pozostali klienci Czyśćca zniknęli. Spojrzała w dół. Pod stopami rozpościerał się migotliwy, biały piasek. Przysypywał czółenka Anny i porządne buty Marysi. Grzęzły w nim stoły i krzesła. Chciała wstać, ale nie mogła. Ona również utknęła niczym nieszczęsny owad sprzed czterdziestu milionów lat. Teraz sama będzie trwać tak przez wieczność.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :)

Ruszyła za Lucjanem. Nad głowami odchodzących pojawiła się subtelna, różowa smużka. Beata i Marysia skierowały kroki ku pluszowej kanapie. Marysia przywitała się z pozostałymi przyjaciółkami. Oklapła ciężko obok Miłki i uśmiechnęła się promiennie.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :)

Nie to, co Anna. Aldona popatrzyła z niesmakiem na jej długie nogi. Anna trącała noskiem czarnego czółenka brzeg tabaczkowej narzuty fotela, na którym rozpierała się Aldona. Opowiadała właśnie o kolejnym projekcie, który realizowała w pracy. W końcu, o czym miała opowiadać, skoro była sama. Miłka i Beata wtrącały różne bzdurne uwagi. Aldona skrzywiła się niechętnie. Była zwyczajnie głodna. Żałowała, że nie zapakowała sobie batonika. Aldona kochała jeść.

CIĄG DALSZY NASTĘPUJE :) Żadna z przyjaciółek nie zapytała Beaty, dlaczego nie zwróciła uwagi kelnerce. Wiedziały, że  nigdy by tego nie zrobiła. Zapewne teraz zastanawiała się nad roztargnieniem i zapracowaniem, Anieli, które doprowadziły do pozostawienia burego zacieku na porcelanie. Beata była niezwykle empatyczną osobą. Zawsze myślała o tym, co czują inni, i dociekała psychologicznych przyczyn nawet najbardziej chamskich zachowań. Wszystkie doskonale wiedziały jaka była Beata.

Znów spotkały się w Czyśćcu. Właściwie same nie wiedziały, dlaczego akurat to miejsce wybrały na swoje cotygodniowe, babskie plotki. Lokal zaproponowała Miłka, twierdząc, że ma klimat. Annie nigdy się nie podobał. Jednak Beata i Aldona wyraziły swój zachwyt, jak to określiły, staroświeckim wystrojem. Natomiast Marysi zawsze było wszystko jedno. Tak utknęły w Czyśćcu.