Baśnie wRóże | Klątwa z podatkiem VAT
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1955
post-template-default,single,single-post,postid-1955,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Klątwa z podatkiem VAT

Klątwa z podatkiem VAT

Rzadko cokolwiek wyrzucam, dlatego „przydasie” zalegają hałdami w szufladach, segregatorach, i na półkach. Szpargały piętrzą się w głębinach szafek, a ja wciąż dokładam do nich coś, co na pewno kiedyś wykorzystam. Problem pojawia się, gdy trzeba znaleźć konkretną rzecz.

Niedawno, poszukując BWD (Bardzo Ważnych Dokumentów), odkryłam całe mnóstwo ZND (Zupełnie Nieważnych Dokumentów) oraz niezliczone wręcz ilości notatek, kartek, fragmentów opowiadań, kolorowych papierów, czy pamiątek z wakacji, w postaci biletów, mapek i ulotek. Wszystkie kserokopie książek ze studiów, do których miałam, w swoim mniemaniu, wracać usunęłam bez litości. Podobny los spotkał różne kolorowe ścinki, przeznaczone na kartki bożonarodzeniowe. Kiedy o tym myślę, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wysłała komuś ręcznie zrobioną kartkę. Zaskoczył mnie również ogrom biletów i wejściówek na spektakle, filmy, festiwale czy warsztaty. Z każdym kolejnym znaleziskiem łączyły się konkretne wspomnienia. W jednym, po jakimś koncercie, przeglądam z przyjaciółką ulotki. Nie pamiętam już, która z nas to powiedziała: „Tylko te za darmo, albo do dziesięciu złotych”. Wówczas śmiałyśmy się z tego.

Cały ten bałaganiarski, papierowy nabój, stał się impulsem do gorzkich przemyśleń. Poza duchami dawnego życia kulturalnego, w moim Archiwum X znalazłam mnóstwo materiałów z francuskiego. Z nauki języka zrezygnowałam jakiś czas temu. Kiedy podejmowałam tę decyzję, tłumaczyłam sobie, że będę sama się uczyć, a kiedyś może znów zapiszę się na kurs. W papierowym cmentarzysku, które odsłaniało coraz to nowe szkielety, było wszystko, poza BWD oczywiście. Dotarłam nawet do szkiców z okresu studiów, po raz kolejny odkrywając, że jestem wyjątkowo cynicznym obserwatorem. Weszły one niegdyś w skład komiksów, które rysowałam dla przyjaciół i znajomych. Jednak najdziwniejszym znaleziskiem okazał się kolaż ze studium podyplomowego. Praca, prezentująca się dumnie, na głównej stronie tego posta, miała przedstawiać moje życie. W tym konkretnym przypadku obraz rzeczywiście mówi więcej niż tysiąc słów.

Klątwa z podatkiem VAT! Właściwie, dlaczego klątwa? Może błogosławieństwo? Posiadanie rozmaitych zainteresowań lub zdolność wykazywania pasji w wielu dziedzinach (poza księgowością) nie jest niczym złym, chociaż bywa uciążliwe. Jeżeli natomiast istnieją jakakolwiek klątwy, które przeszkadzają nam w realizacji planów, czy nieśmiałych marzeń, to sami je na siebie rzucamy. Zwykle brzmią: „Nie uda się”, „Nie ma sensu”, „Nie warto próbować”, „Przecież teraz też jest dobrze”, „Kiedyś do tego wrócę”, „Przyjdzie lepszy czas”. Dwie ostatnie są wyjątkowo zdradliwe, gdyż sugerują racjonalne podejście. Niestety, żaden czas nie jest dobry na podejmowanie ryzyka. Taka jest natura ryzyka, że jest… hm… ryzykowne. Kolaż złożyłam z powrotem do teczki. Może się jeszcze przyda 😉

Warto czasem trafić na taki „skarb”, by spojrzeć na niego z perspektywy czasu. Podobno zmiany przychodzą wówczas, kiedy jesteśmy na nie gotowi. Pewnie dlatego BWD, koniec końców zostały szczęśliwie odnalezione i skompletowane. Klątwom na pohybel!

dav

2 komentarze
  • Konstancja
    Posted at 16:18h, 27 marca Odpowiedz

    Ciekawy wpis, ja też kiedyś chomikowałam wszystko, ale im więcej miałam papierów, tym mniej robiłam istotnych rzeczy, więc teraz staram się trzymać jak najmniej i w porządku 🙂 Ale faktycznie czasem fajnie trafić na coś, co skłoni nas do refleksji 🙂

    • Joanna Furdal
      Posted at 17:51h, 27 marca Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Z tym chomikowaniem naprawdę bywa trudno. Na studiach moim słusznym przezwiskiem był „chomik”. Skoro jednak Tobie udało się zmobilizować, może i mnie się powiedzie 😀

Post A Comment