Baśnie wRóże | „Róża przekwitła i minie, Pójdźmy pokłonić się dziecinie.”
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1109
post-template-default,single,single-post,postid-1109,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

„Róża przekwitła i minie, Pójdźmy pokłonić się dziecinie.”

„Róża przekwitła i minie, Pójdźmy pokłonić się dziecinie.”

Boże Narodzenie ma w sobie coś z baśni. Niesie ze sobą nadzieję na spełnienie marzeń. Media ze wszystkich stron, przekonują, że Boże Narodzenie to czas radosny, w którym spotykamy się z rodziną, otrzymujemy prezenty i… i co? No właśnie co? Reklamy bombardują obrazkami zastawionych stołów, przy których siedzą uśmiechnięci ludzie oraz rozświetlonych ogromnych choinek, otoczonych prezentami. Marzenia te co roku są na nowo rozniecane i podsycane. Nic dziwnego, że Boże Narodzenie to przede wszystkim okres wielkich oczekiwań. Jednak konfrontacja z rzeczywistością może być bolesna. Przez pogoń za snem o wymarzonych świętach, w czasie których wreszcie będzie cudownie, zerwane więzi zostaną odbudowane i wszystko zmieni się na lepsze, nawet nie zauważamy, że umyka nam coś istotnego. Dostrzegł to już Hans Christian Andersen.

Z głośników w marketach płyną kolędy i piosenki świąteczne, a ludzie kupują coraz więcej, jak gdyby właśnie to miało sprawić, że tegoroczne święta będą wyjątkowe. W pogoni za kolejnym karpiem, światełkami choinkowymi, wspaniałym prezentem, nie widzą tego co się dzieje wokół. Czy ta, współczesna skądinąd wizja czegoś nie przypomina? Mnie zawsze przywodziła na myśl zagoniony tłum, nie zauważający zamarzającego na ulicy dziecka. Hans Christian Andersen, będący rzecznikiem praw samotnych, porzuconych i zaniedbywanych, często podejmował tematykę opuszczonych, odrzuconych dzieci. Dziewczynka z zapałkami, uznawana za najsmutniejszą z baśni Andersena ukazuje los, opuszczonego dziecka, które w wigilię Nowego Roku przemierza boso ulice, mijane obojętnie przez ludzi. By się ogrzać choć na chwilę, dziewczynka zapala kolejne zapałki, które próbowała wcześniej sprzedać. Wraz z każdym płomykiem pojawiają się, na pół senne majaki:

„Zapaliła nowy siarnik. I oto siedziała pod najpiękniejszą choinką; była ona jeszcze wspanialsza i piękniej ubrana niż choinka u bogatego kupca, którą ujrzała przez szklane drzwi podczas ostatnich świąt; tysiące świeczek płonęło na zielonych gałęziach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobiły okna sklepów, spozierały ku niej. Dziewczynka wyciągnęła do nich obie rączki – ale tu zgasła zapałka.”

Dziewczynkę nawiedzają wyobrażenia idealnych świąt. W jej fantazjach pojawia się przestronny pokój, stół nakryty białym obrusem, zastawiony porcelaną i pieczona gęś, która sama zeskakuje z półmiska, by dać się zjeść. Są to wspaniałe marzenia, których nic nie ogranicza. Są niczym przesłodzone obrazki, tak dobrze znane z reklam.

Ze względu na przejmującą kreacja głównej bohaterki, wzruszającą fabułę oraz bogaty opis sytuacyjny Dziewczynka z zapałkami jest odbierana niezwykle emocjonalnie. Chociaż historia kończy się śmiercią dziewczynki, śmierć tu nie jest końcem, ale początkiem. Dusza dziecka bowiem udaje się w objęciach ukochanej babki wprost do nieba, gdzie nie ma „chłodu ani trwogi”. Mimo, że wielu buntuje się przeciw takiemu zakończeniu, nie ma ono wydźwięku negatywnego. Zgodnie z przekonaniem autora, opuszczenie tego świata i dostąpienie łaski niebieskiej, było dla samotnego, cierpiącego dziecka najlepszym, co się mu mogło przytrafić. Dla wielu to rozwiązanie fabularne jest nie do przyjęcia i nawet autorzy podręczników szkolnych proponują wymyślanie „szczęśliwego zakończenia”. Chociaż możemy buntować się przeciwko bezradności i niesprawiedliwości świata, który nie zawsze sprzyja bezbronnym i wymaga od nas rzeczy zbyt trudnych, Andersen przedstawia rzeczywistość bez upiększeń – często brutalną i smutną.

Pisarz wielokrotnie uzmysławiał swoim czytelnikom istniejące wokół ubóstwo, którego wielu wolałoby nie widzieć. Dziewczynka umiera w wigilię Nowego Roku, niedostrzeżona przez ludzi zajętych świątecznymi przygotowaniami. Ludzie ci skupieni na codzienności i świętowaniu zapomnieli o najważniejszym przesłaniu – miłości. Takie, a nie inne zakończenie baśni sprawia, że jej przesłanie jest prawdziwie, głębokie i piękne.

z20166270qpraca-z-wystawy-basnie-andersena-w-ilustracji

Jednak nie zawsze Andersen przedstawiał los pokrzywdzonych tak brutalnie jak w Dziewczynce z zapałkami. Przykładem świątecznej baśni, niosącej nadzieję jest Kaleka. Niedawno usłyszałam ją w interpretacji bajarki i właścicielki księgarni Z bajki – Krystyny Adamczak. Nie ukrywam, że waśnie ta opowieść zainspirowała mnie do tego, by w te święta wrócić do baśni Hansa Christiana Andersena. Historia rozpoczyna się w Wigilię:

„W Wiliję Bożego Narodzenia stała w starej, rycerskiej sali pięknie przystrojona choinka; na kominku płonął ogień, a za starymi obrazami zatknięte były gałęzie choiny. Zebrali się tu państwo i ich goście, śpiewano i tańczono. Wczesnym wieczorem obchodzono Wiliję w izbie czeladniczej. I tu także stała wielka choinka, płonęły czerwone i białe świeczki, wisiały małe duńskie chorągiewki, łabędzie i sieci na ryby wycięte z kolorowego papieru, napełnione łakociami. Zaproszono biedne dzieci z parafii, każde przyszło z matką. Ale matki nie patrzyły na drzewko, tylko na stoły z podarkami, gdzie leżały wełniane i płócienne ubranka, sukienki i spodenki. Tam patrzyły matki i starsze dzieci, tylko najmniejsze dzieci wyciągały rączki do świeczek, do pozłacanych zabawek i chorągiewek.”

Wielka, cudowna, kolorowa, obwieszona łakociami choinka w pańskim dworze, wytęskniona przez dzieci z najbiedniejszych rodzin. Bożonarodzeniowe podarunki od państwa ze dworu, wyczekiwane przez matki – mocne ubrania i buty, które ich dzieci będą nosiły przez cały rok. Prezent jaki otrzymuje kaleki synek ubogich i prostych ogrodników, niepraktyczna zdaniem jego rodziców książka z bajkami, staje się początkiem wielkich zmian. Przynosi nadzieję, zrozumienie i otuchę na przyszłość nie tylko samemu obdarowanemu, ale też całej jego rodzinie. Boże Narodzenie w Kalece staje się nowym początkiem. Od momentu otrzymania prezentu w życiu chłopca i jego rodziny zachodzą zmiany. Wraz z nadzieją, która wlewa się do ich serc, zdarzenia postępują lawinowo. Na chorego chłopca spływa łaska. Odzyskuje on zdolność chodzenia i otrzymuje szansę na edukację, a co za tym idzie również na awans społeczny.

Wizja przystrojonego dla ubogich dzieci bożonarodzeniowego drzewka, zapiera dech w piersiach. Podobny opis znajdujemy w baśni Choinka, która jest rodzajem ironicznego autoportretu samego bajkopisarza. Hans Christian Andersen był bacznym obserwatorem życia codziennego, a w swych utworach często zawierał treści krypto biograficzne. Młode drzewko wciąż czegoś oczekiwało, nie cieszyło się dostatecznie swoim życiem. Pragnęło być wybrane przez ludzi, stać się wyjątkowym drzewkiem. Tak się stało.

„Wstawiono choinkę w skrzynię do śmieci, napełnioną piaskiem, którą dla niepoznaki pokryto dookoła zielonym suknem, i postawiono ją na dużym barwnym dywanie. Ach, jakże drzewko drżało! Co się teraz stanie? Przyszli lokaje i pokojówki i zaczęto przystrajać choinkę. Powiesili na jej gałązkach małe siateczki, wycięte z kolorowego papieru; każda napełniona była cukierkami; złocone jabłka i orzechy zwieszały się jak przyrośnięte, a do gałęzi przymocowano przeszło sto czerwonych, niebieskich i białych świeczek. Lalki, które wyglądały jak żywi ludzie (choinka nie widziała takich nigdy przedtem), kołysały się wśród zieleni, a na szczycie drzewa umocowano wielką, złotą gwiazdę – to było wspaniałe, niewypowiedzianie wspaniałe!”

Choinka zachwycona swoją ważnością, wciąż oczekiwała czegoś nowego. Nie zauważyła, że jej czas powoli dobiega końca. Świeczki zgasły, a słodycze zostały jedzone.

„Świeczki wypaliły się do końca, a gdy tylko która się wypaliła, gaszono ją natychmiast, a potem pozwolono dzieciom zrywać wszystko, co było na choince. Rzuciły się na nią, tak że aż trzeszczały wszystkie gałęzie; gdyby jej szczyt ze złotą gwiazdą nie był przywiązany do sufitu, przewróciłaby się na pewno. Dzieci tańczyły ze swymi pięknymi zabawkami, nikt nie patrzył już na choinkę z wyjątkiem starej niani, która podeszła i zaglądała pomiędzy gałązki, ale tylko po to, aby zobaczyć, czy nie zapomniano tam jeszcze jakiejś figi lub jabłka.”

Drzewko kończy porąbane na kawałki i spalone „Minęło, minęło, czemu nie cieszyłam się tym, co miałam” – mówi choinka gdy jej historia dobiega końca. Czyż nie wydaje się to znajome? Wielkie oczekiwania, które nie miały szans na spełnienie. Wypatrywanie czegoś wyjątkowego, zamiast radości z tego co się ma, cieszenia się chwilą, w danym momencie. Niezależnie od wątków autobiograficznych oraz myśli przewodniej tej historii, Choinka stanowi swego rodzaju dokument ukazujący bogactwo zwyczajów bożonarodzeniowych minionego okresu. Gdy czytam tę baśń, zawsze widzę dzieci, z niecierpliwością i podnieceniem czekające na moment kiedy będą mogły zdjąć słodycze z gałązek. Jest w tym opisie atmosfera oczekiwania na coś wyjątkowego, która towarzyszyła mi w czasie świąt, gdy byłam dzieckiem.

Kolejną baśnią, zawierającą w sobie całą magię Bożego Narodzenia jest, znana chyba wszystkim Królowa Śniegu, chociaż odniesienia do tego okresu nie są w baśni bezpośrednie i jednoznaczne. Jest to historia dojrzewania oraz metamorfozy chłopca i dziewczynki, którzy u celu swojej wędrówki nagle spostrzegają, że dorośli. Królowa Śniegu jest kunsztowną opowieścią o wielowarstwowej symbolice, na wskroś przesiąkniętą motywami chrześcijańskimi. Gerda odbywa długą wędrówkę do królestwa Królowej Śniegu, która stanowi symbol zimnej racjonalności, pozbawionej miłości i miłosierdzia. To przez szkło w oku i sercu Kaya, jego zabawy stają się „mądre”. Widzi on brzydotę zwykłych ludzkich spraw i szuka doskonałości, obserwując płatki śniegu. Wybawieniem dla chłopca, staje się ofiarna miłość jego przyjaciółki.

„Wtedy zapłakała mała Gerda gorącymi łzami, które spływały na jego pierś, dostały się aż do jego serca, roztopiły kawałki lodu i wchłonęły okruszynę szkła; Kay spojrzał na nią, a ona zaśpiewała mu pieśń:

Róża przekwitła i minie, Pójdźmy pokłonić się dziecinie.

Wtedy Kay wybuchnął płaczem i odłamek szkła wypadł mu z oka, poznał Gerdę i zawołał radośnie:

– Gerdo, kochana mała Gerdo! Gdzieś była tak długo? I gdzie ja byłem? – Rozejrzał się wokoło. – Jakże tu zimno! Jak pusto i rozlegle!”

Dzięki poświęceniu, ofiarności i miłości, lód roztopił się. Dwójka dorosłych już ludzi odnalazła w życiu to co najważniejsze i mogła pójść „pokłonić się dziecinie”. Teksty Andersena przepojone są symbolami religijnymi. W baśni Ostatni sen starego dębu, zwanej też Baśnią wigilijną, znajdują się między innymi odniesienia do Bożego Narodzenia, Królestwa Niebieskiego, Jezusa Chrystusa oraz motyw modlitwy i zmartwychwstania.

„A drzewo, które ciągle rosło, poczuło, że jego korzenie oderwały się od ziemi.

– Tak mi najlepiej – powiedział dąb – teraz nie trzymają mnie już żadne więzy. Teraz mogę się wznieść do najdalszych wyżyn w świetle i blasku. I wszyscy drodzy mi są ze mną. Mali i wielcy. Wszyscy razem! Wszyscy!

Był to sen dębu. Podczas gdy śnił w świętą noc wigilijną, na morzu i na lądzie rozpętała się straszna burza, ciężkie fale morskie uderzały o brzeg; drzewo zatrzeszczało, złamało się i pochyliło, wyrwane z korzeniami właśnie w tym czasie, kiedy śniło, że oderwało się od ziemi. Dąb padł. Jego trzysta sześćdziesiąt pięć lat, było tylko tym, czym jeden dzień dla łątki.”

To niezwykła wizja Bożego Narodzenia nie tylko dla ludzi, ale dla wszelkiego stworzenia. Podobną znajdziemy w przesyconej symbolami opowieści – Dzieje Roku.

„Dzwony kościelne uderzyły na Boże Narodzenie

– Oto dzwonią dzwony Narodzenia! – powiedział władca roku. – Wkrótce narodzi się nowa para panujących, a ja znajdę spokój (…)

W świeżym, zielonym lesie sosnowym, gdzie leżał śnieg, stał anioł Gwiazdki i poświęcał młode drzewa, które miały uczcić jego święto.”

Niezwykły to obraz anioła Gwiazdki, święcącego młode drzewka, bo i dla nich przecież jest Boże Narodzenie, podobnie jak dla starego dębu i małej łątki. Również w lesie, gdzie nie ma zastawionego stołu, lampek i podarunków w materialnym sensie, nastaje świąteczny czas. Motyw Bożego Narodzenia zajmował szczególną pozycję w twórczości bajkopisarza. W baśniach Andersena znajdujemy odzwierciedlenie atmosfery tego niezwykłego czasu, kunsztowne opisy bogactwa tradycji z okresu życia bajkopisarza, ale też swoistą nostalgię, tęsknotę za tym co minęło. Pisarz potrafił doskonale uchwycić to, co gubiło się w natłoku przygotowań świątecznych.

Suto zastawiony stół, chociaż silnie kojarzony ze świętami nie jest obowiązkowy, by nadeszło Boże Narodzenie. Może czasem wystarczy rozejrzeć się dookoła i porozmawiać z bliskimi zamiast lepić trzysta uszek. Całkiem możliwe, że dwieście w zupełności wystarczy. Warto znaleźć chwilę czasu dla siebie, pozwolić sobie na odrobinę spokoju. Można poczytać baśnie Hansa Christiana Andersena, zawierające całą magię tego niezwykłego czasu. Bez dogłębnej analizy i rozkładania ich na czynniki pierwsze. Wystarczy czytać. Nie warto poszukiwać ukrytych znaczeń. Samo bogactwo przedstawionych obrazów pobudza wyobraźnię i sprawia, że ukryte znaczenia trafiają do serca. To wszystko jest proste. Rzeczy materialne tego świata przemijają, ale są wartości które trwają wiecznie: „Róża przekwitła i minie, Pójdźmy pokłonić się dziecinie.”

 

Przytoczone fragmenty pochodzą ze zbioru Baśni Hansa Christiana Andersena, w tłumaczeniu Stefana Beylina i Jarosława Iwaszkiewicza, wydanego przez Państwowy Instytut Wydawniczy w 1969 roku.

Ilustracje: Elena Ringo, Bogusław Orliński

No Comments

Post A Comment