Baśnie wRóże | Gwidon i pocałunki
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
965
post-template-default,single,single-post,postid-965,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Gwidon i pocałunki

Gwidon i pocałunki

Według Gwidona światem rządzi miłość. Jest to niezbadane, ale zdecydowanie najważniejsze i najpotężniejsze uczucie. On sam kocha wiele osób: mamę, tatę, brata, babcie i dziadków, a nawet Nianię, chociaż w tym przypadku sam przed sobą przyznaje, że jest to miłość raczej trudna.

Niania wielokrotnie mogła zaobserwować jak ulubione pluszaki są obcałowywane przez Gwidona, żeby zaraz potem wzajemnie obdarowywać się buziakami. Pewnego razu widziała nawet jak maluch siedząc na dywanie stykał czubki swoich bucików i cmokał, dając jej do zrozumienia, że jego kapcie właśnie się całują. Sam Gwidon także często rozdawał buziaki, chociaż buntował się gdy ktoś zbyt często domagał się tych oznak miłości. W końcu, co za dużo to niezdrowo.

Niania dopatrywała się wielkiej uczuciowości chłopca w jego wychowaniu. Gwidon nie oglądał bowiem telewizji poza sporadycznymi momentami, kiedy to mama wyszukiwała dla niego jakąś ciekawą bajkę w natłoku rozmaitych kreskówek na kanałach dziecięcych. Dlatego Gwidon, otoczony w swoim domu łagodnością i czułością nie wiedział, że ludzie i zwierzęta mogą też bić się i krzyczeć na siebie.

Widział rodziców całujących się na powitanie i pożegnanie. Także on i Aureliusz byli wciąż obdarzani całusami i pieszczotami. Zauważył też, że babcia często przytula dziadka i drapie za uszami swoje ulubione koty. Nawet Niania, choć zapewne złego charakteru, wydawała się być nader łagodna, a jej buziaki na stłuczone kolana działały leczniczo. Wprawdzie nie tak skutecznie jak te mamy, ale zawsze. Nic więc dziwnego, że świat chłopca szybko wypełnił się pocałunkami.

Dlatego Gwidon niesamowicie zdziwił się, kiedy na jednym z popołudniowych spacerów, jego tato chwycił dwa patyki. Jeden z nich wręczył synkowi i oświadczył, że teraz są rycerzami, którzy zaraz stoczą pojedynek. Gwidon rozszerzył swoje niebieskie oczy, ale uznał, że warto spróbować zaproponowanej przez tatę zabawy, skoro ten tak się stara.

Widząc, że tatuś wyciąga swój kij w stronę jego patyka, uśmiechnął się, przytknął do niego koniec swojego i zacmokał, sugerując, że te kije połączyło właśnie dozgonne uczucie i nie mają najmniejszego zamiaru staczać walki. Następnie obdarzył tatę spojrzeniem, które wyraźnie dało mu do zrozumienia, że jego synek nie jest wojownikiem lecz kochankiem.

ilustracja: Evgeni Gordiets

No Comments

Post A Comment