Baśnie wRóże | I Czyściec
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1982
post-template-default,single,single-post,postid-1982,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

I Czyściec

I Czyściec

Znów spotkały się w Czyśćcu. Właściwie same nie wiedziały, dlaczego akurat to miejsce wybrały na swoje cotygodniowe, babskie plotki. Lokal zaproponowała Miłka, twierdząc, że ma klimat. Annie nigdy się nie podobał. Jednak Beata i Aldona wyraziły swój zachwyt, jak to określiły, staroświeckim wystrojem. Natomiast Marysi zawsze było wszystko jedno. Tak utknęły w Czyśćcu.

Czyściec był połączeniem kawiarni, baru i restauracji. Dzięki temu każda z nich teoretycznie mogła znaleźć tu coś dla siebie. Miłka, Beata i Aldona najczęściej zamawiały aromatyzowane herbaty, Anna piwo, a wiecznie głodna Marysia zwykle pożerała naleśniki. W menu Czyśćca znajdowało się praktycznie wszystko, ale zdaniem Anny nic nie było takie, jak powinno. Obok suchych niczym pustynia ciast, lodowych deserów, herbat, kaw i gorącej czekolady lokal serwował przypalone tosty, niezbyt apetyczne naleśniki, wodniste pierogi oraz pozbawione smaku sałatki. Poza tymi przysmakami klienci lokalu mogli wybierać z kilku rodzajów piw, wódek oraz drinków w jaskrawych kolorach. Nawet zwykłe mojito wyglądało, jakby zostało napromieniowane.

Jednak nie jedzenie miało stanowić element przyciągający gości. O takich przybytkach jak Czyściec mówi się, że mają domową atmosferę, a przynajmniej mówią tak ludzie, którzy nie bywali w wielu domach. Ktoś kiedyś błędnie założył, że stworzy miejsce, w którym każdy będzie czuł się dobrze. Zainwestował w czerwony plusz, abażury z frędzlami i beżowe kotary w różyczki. Z czasem jednak wszystko wyblakło. Plusz się poprzecierał, a z kotar sypał się kurz.

W głównej sali stało kilka podejrzanie rozchwianych stolików i starożytna kanapa. Na niewygodnych fotelach i krzesłach spoczywały aksamitne poduszki, w których, jak podejrzewała Anna, już od dawna czaiło się mikroskopijne życie. Każdy mebel, znajdujący się w lokalu, wyglądał, jakby został kupiony w innym składzie staroci. Może właśnie tak było. Niezależnie od pory dnia w Czyśćcu zawsze panował półmrok. Z głośników sączyła się niezbyt głośna muzyka, która po jakimś czasie niczym ścieżka dźwiękowa z serialu Twin Peaks, wwiercała się wprost do mózgu. Czas w Czyśćcu zwalniał swój bieg.

Najwyraźniej lokal miał opinię romantycznego. Zazwyczaj, kiedy się spotykały, przebywała w nim co najmniej jedna para. Najczęściej zajmowała kameralny, dwuosobowy stolik przycupnięty pomiędzy toaletą a regałem, na którym spoczywały gry planszowe. Sądząc po grubej warstwie kurzu, pokrywającej pudełka, nikt ich stamtąd nie zdejmował. Zapewne były jedynie częścią domowej atmosfery. Tym razem stolik nie był zajęty, ale na poszarzałym, koronkowym obrusie stał kartonik z wypisaną krzywym pismem rezerwacją. Miłka popatrzyła na nią tęsknie.

Miłka i Beata rozparły się na kanapie. Od ponad dwóch lat uchodziły za papużki nierozłączki. Kiedy mąż Beaty przyjął propozycję pracy w Gdańsku Miłka, stała się prawdziwym wsparciem dla przyjaciółki. Obecnie obie tonęły w przybrudzonym pluszu i wymieniały się enigmatycznymi uwagami, zrozumiałymi jedynie dla nich. Anna ostrożnie usadowiła się na skrzypiącym krześle. Obok, w fotelu usiadła nieco pochmurna Aldona. Marysia spóźniała się jak zwykle, dlatego postanowiły na nią nie czekać.

Po kilku nieudanych próbach Beata zwróciła uwagę Anieli – jedynej stałej kelnerki w Czyśćcu, którego personel zmieniał się regularnie. Smutna, tęga kobieta w szarym swetrze stanęła obok kanapy i obdarzyła Beatę niechętnym spojrzeniem. Miała tłuste, brązowe włosy, przedzielone równym przedziałkiem. Wyglądała niczym przemęczona Madonna z obrazów Rafaela Santi. Niezrażona Beata rozpoczęła długi wywód na temat herbat rozkwitających. Kelnerka zachowała profesjonalną powściągliwość. Wreszcie Beata zamówiła białą herbatę. Aniela zanotowała zamówienie na przybrudzonym bloczku.

– A co dla pani? – zwróciła się szorstko do Aldony.

– Dla mnie ciasto czekoladowe i latte.

– Roztyjesz się – zachichotała taktowna jak wiadro tłuczonego szkła, Miłka. Aldona zaczerwieniła się, ale nic nie odpowiedziała. – Dla mnie herbata jaśminowa! – zawołała Miłka.

– A pani? – kelnerka popatrzyła na Annę.

– Na razie dziękuję – odpowiedziała Anna i natychmiast przygarbiła się pod srogim spojrzeniem kelnerki. – Zamówię później – wytłumaczyła czym prędzej. Aniela wzruszyła ramionami i ze znudzoną miną poczłapała w kierunku kuchni.

– Coś ją martwi, zauważyłyście? – z namysłem stwierdziła Beata, gdy kelnerka oddaliła się na tyle, by nie słyszeć rozmowy przy stoliku.

– Nie, zawsze była taka skisła! – prychnęła Anna.

– Może ma jakiś rodzinny kłopot – domyślała się dalej Beata. Żadna z kobiet nie zamierzała ciągnąć tego tematu.

– Dlaczego nic nie zamówiłaś? – spytała Miłka, zwracając się do Anny.

– Poczekam na Marię – stwierdziła. Tak naprawdę wolała zamówić przy barze.

– Znowu się spóźni – skwitowała kwaśno Aldona.

Oczekując na zamówienie, omawiały  wydarzenia minionego tygodnia. Miłka opowiadała o kolejnej cudownej diecie. Aldona, która na samą myśl o dietach czuła wyrzuty sumienia, rozwodziła się nad najnowszym pomysłem Norberta na biznes, a Beata wtrącała odpowiednie uwagi do naprzemiennego potoku wymowy przyjaciółek. Temat dzieci na razie nie wypłynął. Może dlatego, że synowie Beaty chodzili już do szkoły, a ukochana jedynaczka Aldony nie skończyła jeszcze dwóch lat. Anna słuchała bez szczególnego zainteresowania. Była nieco rozkojarzona. Co jakiś czas wychylała się, żeby sprawdzić, czy Lucjan, drugi stały członek personelu Czyśćca stanął już za barem.

Naraz drzwi otworzyły się i do sali wpadł zimny podmuch. Kobiety spojrzały równocześnie w kierunku wejścia, licząc, że do wnętrza wpadnie rozczochrana Marysia. Próg jednak przekroczyła nieznana im jasnowłosa kobieta. Towarzyszący jej mężczyzna przytrzymał drzwi. Para zajęła stolik przy toalecie. Miłka uznała, że to na pewno pierwsza randka i zaczęła z zapałem opowiadać o najnowszej przygodzie miłosnej swojej kuzynki. Anna dyskretnie obserwowała parę. Łysiejący mężczyzna po trzydziestce był wyraźnie zdenerwowany. Splatał i rozplatał dłonie pod stolikiem. Blondynka naprzemiennie milkła i paplała jak najęta. Oboje speszyli się wyraźnie, kiedy podeszła do nich Aniela.

Anna przestała się interesować randką przy toalecie. Dosłyszała jeszcze tylko, że mężczyzna zamówił piwo. Znów zerknęła w stronę baterii butelek. Z rozczarowaniem stwierdziła, że Lucjana nadal nie ma przy barze. Wróciła do nieuważnego słuchania koleżanek. Wreszcie, po długim i niczym nieuzasadnionym okresie realizacji zamówienia, do stolika podeszła kelnerka z wielką tacą. Postawiła ją z brzękiem. Położyła przed Miłką filiżankę i imbryczek. Miłka natychmiast zaczęła rozczulać się nad deseniem w różyczki, co Aniela skwitowała połową uśmiechu.

Wkrótce przed Beatą stanął drugi serwis herbaciany. Korzystając z okazji, zrezygnowana Anna poprosiła, wyraźnie niezadowoloną z tego faktu kelnerkę o czarną kawę. Kiedy Aniela, prychając odeszła od stolika, Beata wyjęła chusteczkę i zaczęła przecierać filiżankę. Naczynia w Czyśćcu rzadko kiedy lśniły. Najczęściej klienci znajdowali na nich zacieki i pozostałości po podawanych w nich płynach.

Żadna z przyjaciółek nie spytała Beaty, dlaczego nie zwróciła uwagi kelnerce. Wiedziały, że  nigdy by tego nie zrobiła. Zapewne teraz zastanawiała się nad roztargnieniem i zapracowaniem, Anieli, które doprowadziły do pozostawienia burego zacieku na porcelanie. Beata była niezwykle empatyczną osobą. Zawsze myślała o tym, co czują inni, i dociekała psychologicznych przyczyn nawet najbardziej chamskich zachowań. Wszystkie doskonale wiedziały jaka była Beata.

………………………………………………………………………………………………………………………………………….

CDN.

2 komentarze
  • Kamila
    Posted at 12:11h, 17 kwietnia Odpowiedz

    Fajnie napisane, zaciekawilas mnie co bedzie dalej 🙂

    • Joanna Furdal
      Posted at 10:54h, 18 kwietnia Odpowiedz

      Dziękuję. Piszę dalej 😉

Post A Comment