Baśnie wRóże | Kwitnący trakt do świata baśni
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1498
post-template-default,single,single-post,postid-1498,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Kwitnący trakt do świata baśni

Kwitnący trakt do świata baśni

Ogród stanowi przestrzeń niezwykłą. W obrębie ogrodu przyroda została w pewnym stopniu ujarzmiona i przystosowana do potrzeb człowieka. Jednak ma on tylko pozorną władzę nad strefą, która nadal stanowi część natury i podlega tym samym prawom co rośliny dziko rosnące. Baśniowe ogrody mogą znajdować się praktycznie wszędzie. Otaczają wspaniałe pałace i zamki w Baśniach tysiąca i jednej nocy, pysznią się w głębinach oceanu, tak jak czerwony ogród Małej Syrenki z baśni Hansa Christiana Andersena, kryją pod ziemią lub tkwią na niedosięgłych wzgórzach. Ten, do którego trafiłam, w nieoczekiwany sposób przenosi z szarej przestrzeni miasta wprost do baśniowego świata.

Ogród Wilda, znajduje się na terenie działki między dwiema kamienicami, pod adresem Fabryczna 4. Jeszcze niedawno wspomniana działka była nielegalnym śmietniskiem. Ogród mógł powstać dzięki wspólnej pracy mieszkańców dzielnicy Wilda, Generatorowi Malta, Wildeckiej Inicjatywie Lokalnej Wildzianie, Zespołowi Szkół z Oddziałami Integracyjnymi i Specjalnymi nr 2 w Poznaniu, Klubowi Seniora przy Wolontariacie Wielkopolskim , oraz III Szczepowi Drużyn Harcerskich i Zuchowych „Słońce”. Po uporządkowaniu przestrzeni przez mieszkańców, aktywistów i botaników stała się ona przytulnym zakątkiem, dość niespodziewanie odkrywanym przez osoby spacerujące chodnikiem. Kieszeń soczystej zieleni nie jest widokiem, którego spodziewa się przechodzień, zagubiony wśród szarości kamienic. O ogród dbają uczniowie z pobliskiej szkoły, a seniorzy odpoczywają na odnowionych, miejskich ławkach. Niedawno klomb został troskliwie obsadzony bratkami, przez jedną z najbardziej zaangażowanych, młodych ogrodniczek. Spotkania, koncerty i animacje sprawiają, że powoli w mieszkańcach dzielnicy wyrabia się nawyk dbania o wspólne miejsce wypoczynku. Nawet zmęczeni panowie, spożywający pokrzepiający ciało i duszę, złocisty płyn, troskliwie umieszczają puszki w koszach.

Na jednej z kamienic, graniczącej z ogrodem powstał mural poetycki. Wiersza zdobiącego ścianę budynku nie napisał żaden ze znanych poetów, których teksty można odkryć na, pozbawionych okien powierzchniach, wielu kamienic w Poznaniu. Stanowi on wynik eksperymentu jaki przeprowadzili autorzy najlepszego projektu, w konkursie „Centrum warte Poznania”. Poemat powstał po złożeniu wypowiedzi mieszkańców, którzy odpowiadali na pytania: Dlaczego tu jesteś?, Czego byś sobie życzył/a?, Czy jest coś, czego się boisz? Wiersz rozpoczyna się słowami: Jestem tu: Bóg tak chciał lub to czysty przypadek co wcale nie znaczy by Bóg był przypadkiem. Ogród kryje w sobie znacznie więcej niespodzianek. Na murze, zarośniętym obecnie przez krzewy, znajduje się drugi mural stworzony przez mieszkańców, z inicjatywy Generatora Malta . Rysunki autorstwa IlustraDora przedstawiają portrety osób zaangażowanych w powstanie i opiekę nad Ogrodem Wilda. Jednak dopiero późną jesienią, kiedy opada kurtyna z liści, oczom tych, którzy patrzą, ukazuje się barwny obraz.

Ogród Wilda stanowi doskonały przykład wkradania się elementów baśniowych do codzienności. Jest wymarzonym miejscem, by opowiadać historie. Miałam przyjemność snuć tam bajki kwietne. W ogrodzie zawsze potrzebny jest ogrodnik, dlatego przytoczyłam fragmenty baśni Hansa Christiana Andersena – Ogrodnik i jaśniepaństwo. Jak stwierdziła jedna z słuchaczek, pracodawcy baśniowego ogrodnika byli „okropnie marudni”. Chociaż historia jest satyrą, zachwyca magicznym przedstawieniem, z pozoru zwyczajnego, ogrodu. Nawet kwiat karczocha staje się tu „lotosem hindostańskim”. Każdy kto go zobaczył uważał, że kwiat jest przedziwnie piękny i rzadki, ba, powiedziała to nawet jedna z najświetniejszych młodych dam kraju, a była to księżniczka, mądra i dobra. Zresztą to ona później broniła niepozornego kwiatka z ogrodu warzywnego, twierdząc że ogrodnik otworzył jej oczy na piękno ukryte w miejscu, w którym nikt nie myślał go szukać.

Przyroda w baśniach Hansa Christiana Andersena, zajmuje szczególne miejsce. Dlatego spotkanie w Ogrodzie Wilda rozpoczęłam i zakończyłam utworami tego baśniopisarza. Na zakończenie opowiedziałam o metamorfozach skromnej, użytkowej rośliny – lnu. Len, jedna z moich ulubionych baśni Andersena stoi niejako w opozycji do innego utworu tego pisarza – Choinka. Tytułowa bohaterka Choinki miała względem swojego życia wielkie oczekiwania. Nieustannie wypatrywała czegoś wyjątkowego, zamiast czerpać radość z tego co miała, w danym momencie. Wciąż chciała czegoś więcej. Natomiast len radował się każdą chwilą swego życia i z pokorą przyjmował kolejne metamorfozy. Cieszyło go słońce i ożywczy deszcz, radował się z bycia płótnem, był zadowolony z przydatności jako bielizna, by wreszcie zachwycać się życiem papieru. Tak len, jak i choinka skończyli w ogniu, ale dla bożonarodzeniowego drzewka był to ostateczny koniec. Zostało porąbane na kawałki i spalone, a gdy historia dobiegła końca, choinka pożałowała tego, że nie cieszyła się tym, co miała. Z kolei dla lnu spalenie w ogniu stanowiło jedynie kolejną przemianę. W płomieniach bowiem narodziły się maleńkie istoty, a ich liczba odpowiadała liczbie kwiatów, które len zrodził gdy był rośliną. To one właśnie mówiły: Pieśń nigdy się nie kończy! To jest w tym wszystkim najcudowniejsze! Wiem o tym dobrze i dlatego jestem najszczęśliwszy.

Kwiaty, które ze względu na swe lecznicze właściwości oraz kruche piękno zawsze fascynowały ludzi, często występują w baśniach. Czasem, jak kwiat paproci są obdarzone magiczną mocą, ale mogą również przynosić zgubę. W Ogrodzie Wilda opowiedziałam polskie podanie Bratki, pochodzące ze zbioru Pierścień orlicy, Ireny Kwintowej, z 1976 roku. Według niego nasiona bratków stanowiły dar leśnego pustelnika dla dwóch braci i były obdarzone magiczną mocą. Gdy bracia byli radośni i weseli kwiaty stawały się złociste jak słońce. Gdy tęsknili za sobą rozkwitały kwiaty niebieskie, liliowe. Gdy ciężki smutek ich ściskał kwiaty miały barwę ciemnego fioletu. Kiedy przed domem jednego z braci zakwitły kwiaty czerwone niczym krew, mężczyzna zrozumiał, że to ostrzeżenie i pospieszył na pomoc. W ostatniej chwili uratował brata przed śmiercią z rąk bandyckiego najeźdźcy, który otoczył założony przez niego gród. Dzięki tym kwietnym SMSom, każdy z braci wiedział co dzieje się u drugiego. Nazwa popularnych w Polsce kwiatów, ma nawiązywać do wspomnianego podania. Roślin początkowo zwanych braciszkami, a później bratkami nie zabrakło w wildeckim ogrodzie. Złocisto żółte kwiaty okalające klomb, dawały do zrozumienia, że w tym miejscu gości radość. Niestety, a może całe szczęcie, w przeciwieństwie do roślin kwitnących na klombie z Alicji po drugiej stronie lustra, milczały. Ogród rodem z wizji sennych przemawiał do mojej wyobraźni, od dzieciństwa. Zafascynowały mnie mówiące, i nie oszukujmy się, niezbyt uprzejme kwiaty. W Ogrodzie Wilda, do którego zadziorne rośliny zdają się pasować, opowiedziałam o dumnej lilii tygrysiej, złośliwej róży oraz gadatliwych stokrotkach.

Baśń zawsze była bliżej natury niż kultury. Dostrzegli to bracia Grimm, według których poezja ludowa jest „poezją naturalną”, przeciwstawiającą się poezji uczonej, będącej wytworem człowieka oddalonego od natury. Zdaniem badaczy poezja naturalna była poezją spontaniczną, a bajka oraz baśń ludowa są jej bezpośrednimi spadkobierczyniami. Jedną z najważniejszych cech cudownego świata stanowi możliwość porozumiewania się zwierząt, roślin, a nawet przedmiotów martwych między sobą oraz z ludźmi. Obiekty przyrodnicze zostały obdarzone cechami, charakteryzującymi istoty myślące i żyjące. Baśnie podkreślają związki człowieka z naturą, a bohater jest nagradzany za pomoc zwierzęciu lub drzewu, które zajmuje w nich szczególne miejsce. Bywa, że zapewnia ono bezpieczeństwo bohatera, spełniając życzenia lub służąc dobrą radą, czy przestrogą. Niekiedy jednak może stanowić kolejną przeszkodę na drodze do osiągnięcia szczęścia. Bywa, ze człowiek i roślina stanowią jedność. O charakterystycznym w baśniach urośninnienniu, pisze Pierre Peju. Częstym motywem mitów i baśni jest przemiana kobiety w roślinę. Tak jak nimfa Dafne, uciekając przed Apollinem przemieniła się w wawrzyn, tak wiele baśniowych bohaterek, uchodząc przed smokiem, trollem, czy czarownicą przybrało formę krzewu lub drzewa. Zamiana w roślinę była metodą obrony. W Dziewczynie z mirtem, autorstwa Clemensa Brentano pojawia się dziewczyna-krzew. Kobieta pragnąca dziecka sadzi, w kołysce wypełnionej ziemią, mirtową gałązkę, którą znalazła pod poduszką. Wyrasta z niej dziecko-roślina. Podobny motyw można znaleźć w andersenowskiej Calineczce oraz w bałkańskiej baśni Bazylijka. Zdarzało się także, że po śmierci matki, jej duch zamieszkiwał w drzewie, tak jak w dosyć okrutnej baśni Braci Grimm, Krzak jałowca. Matka bohatera opowieści każe się pochować pod krzewem jałowca. Gdy chłopiec zostaje podstępnie zamordowany przez swoją macochę, a przybrana siostra składa jego kości pod krzewem, następuje roślinno- zwierzęca przemiana. Z gałęzi krzewu unosi się dym, a w górę wzlatuje chłopiec-ptak. W Kopciuszku, w wersji pochodzącej ze zbioru Grimmów, suknia na bal jest podarunkiem od drzewa, które wyrosło na grobie matki bohaterki. Baśniowe przykłady, ukazanych z rozmaitych perspektyw związków człowieka z przyrodą, można by mnożyć w nieskończoność.

Ludzie zawsze poszukiwali wyjaśnień istnienia świata i roli człowieka w nim. Mity i baśnie służyły tłumaczeniu otaczającej rzeczywistości. Nie rozumiejąc praw przyrody, człowiek budował wyobrażenia o świecie, na miarę swojej wiedzy, tworząc nierealny świat, pomagający zrozumieć to, co realne. Dlatego przyroda jest nieodmiennie związana z baśnią, stanowiąc w niej nierzadko magiczny czynnik. Również ogrody jako, chwilowo tylko, oswojony skrawek natury, stanowią cudowną przestrzeń. W Ogrodzie Wilda zdecydowanie działają czary. Ten miejski skrawek zieleni jest niczym andersenowski kwiat karczocha. Przestrzeń, która stanowiła publiczny śmietnik stała się obecnie wspólnym ogrodem. Piękno zostało odkryte tam gdzie wcześniej nikomu nie przyszło do głowy go szukać. Gdzie jedni zobaczyli pospolite, nie warte uwagi warzywo inni potrafili dostrzec „lotos hindostański”. O magii ogrodu decydują ludzie, którzy go tworzą, ich pasja i zaangażowanie. Ci, którzy chociaż twierdzą, że czasem sił już brak na ten zielony, kwitnący grajdoł, zakasują rękawy i dbają o swój kawałek zieleni w otoczeniu miasta, a potem piknikują, rozmawiają i śmieją się.

Bibliografia:

Andersen H. C. Córka króla moczarów i inne baśnie, Media Rodzina, 2009

Borecka I. Magia ogrodów, czyli o terapeutycznej funkcji ogrodów, Impuls, 2010

Ługowska J. Bajka w literaturze dziecięcej, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, 1988

Peju P. Dziewczynka w baśniowym lesie, O poetykę baśni: w odpowiedzi na interpretacje psychoanalityczne i formalistyczne, Sic!, 2008

Wais J. Ścieżki baśni. Symboliczne wędrówki do wnętrza duszy, ENETEIA Wydawnictwo Psychologii i Kultury, Warszawa 2006

Fotografie: Ogród Wilda

No Comments

Post A Comment