Baśnie wRóże | I po ptakach
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1519
post-template-default,single,single-post,postid-1519,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

I po ptakach

I po ptakach

Gwar już ucichł, a jeszcze mam w pamięci jak głośno i kolorowo było w sobotę na Świętym Marcinie. Na ten jeden dzień ulica ożyła, niczym pustynia po deszczu. Tańczono, śpiewano i biesiadowano z okazji Dania Sąsiada, który tym roku przeniósł się w czasie, wprost do dwudziestolecia międzywojennego.

Nie jest to przypadek, gdyż właśnie w latach 20-tych i 30-tych XX wieku Święty Marcin przeżywał okres swojego największego rozkwitu. Swoistą kapsułę czasu stanowiła wystawa plenerowa fotografii archiwalnej. Zdjęcia dokumentujące przeszłość kontrastowały ze współczesną wystawą Łazęgi Poznańskiej. Również oprawa muzyczna została dopasowana do motywu przewodniego imprezy. Starszyzna Chorągwi Wielkopolskiej ZHP zaprezentowała Śpiewanki na Marcinie – Umówiłem się z nią na 9tą. Natomiast Swing Craze uczył podstaw lindy hop, energetycznego tańca swingowego, który narodził się w Harlemie wśród społeczności afroamerykańskiej, na początku lat trzydziestych XX stulecia. Taniec zawierający w sobie elementy jazzu, charlestona i stepu zyskał uznanie wśród rozbawionych sąsiadów. Na zakończenie, pod Alfami odbyła się potańcówka przy akompaniamencie Retro Swing Project. Trzeba przy tym przyznać, że najbardziej wytrwałą tancerką okazała się, pełna optymizmu starsza pani, której charakterystyczny atrybut stanowiły różowe okulary. Retro Swing Project zagrał kilka utworów z dawnych lat, niegdyś wykonywanych, między innymi, przez Eugeniusza Bodo. Pojawiły się również swingowo jazzowe aranżacje współczesnych piosenek, a wśród nich – Twe oczy zielone. Utwory disco polo zazwyczaj prezentują jednolity poziom tekstu i dźwięku, jednak możliwe, że piosenka Twe oczy zielone, w wykonaniu Pawła Izdebskiego, lub w aranżacji Retro Swing Project, zaprezentowanej na tegorocznym Dniu Sąsiada, może być uznana za naprawdę… ambitny kawałek. Wokalistkę wspomagała śpiewem i tańcem, wspomniana już wcześniej, Pani w różowych okularach. Usiadłam jak się okazało obok jej męża, który w pewnym momencie pochylił się do mnie i szepnął konspiracyjnie: Niech pani patrzy. Teraz wywija, a jutro będzie narzekała, że ją w krzyżu boli. Klimat epoki, do której na ten jeden dzień przeniósł się Święty Marcin, podkreśliły zabytkowe samochody udostępnione przez Automobilklub Wielkopolski Pojazdy Zabytkowe.

Organizatorem imprezy było Towarzystwo Wiedzy Powszechnej, oraz Koalicja Św. Marcin, a projekt współfinansował Samorząd Miasta Poznania. Dni Sąsiada stanowią efekt współpracy wielu podmiotów, lokalnych przedsiębiorstw, stowarzyszeń oraz mieszkańców. Tegoroczne sąsiedzkie święto było wyjątkowe, nie tylko dlatego, że przeniosło ulicę Święty Marcin, do czasów jej największej świetności. Takie wydarzenia wyraźnie pokazują, czym różni się rewaloryzacja od rewitalizacji. Do rewitalizacji potrzebni są przede wszystkim ludzie, zarówno mieszkańcy jak i zaangażowani właściciele i przedsiębiorcy, a tych na Marcinie nie brakuje. Dzień Sąsiada w stylu retro w ramach Projektu Święty Marcin reAnimacja na BIS, połączył tym razem dwa święta: Europejski Dzień Sąsiada oraz Międzynarodowy Dzień Dziecka, dlatego w programie imprezy znalazło się dużo propozycji skierowanych do dzieci.

Obchody Dania Sąsiada rozpoczęły akrobacje Teatru „Z Głową W Chmurach„. Wśród różnorodnej oferty rozrywkowej najbardziej zaciekawił mnie występ Orkiestry Mandolinistów „Frygi „ ZHP Złotów. Niestety nie dotarłam na czas. Z kolei Zespół Pieśni i Tańca Siekieracy wprowadził rozbawionych sąsiadów w zielonoświątkowy nastrój, proponując wspólny taniec. O warsztaty i inne atrakcje dla dzieci zadbały Fundacja Jak Malowana, Biblioteka Domu Bajek, Asocjacja 2006, Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu oraz Kinimodo – animacje dla dzieci. Wraz z Centrum Kultury ZAMEK najmłodsi stworzyli wspaniałe recyklingowe miasto, natomiast na stoiskach Fundacja Jak Malowana i Biblioteki Domu Bajek powstawały rybki z płyt, łapacze snów oraz prawdziwe rybne stawy. Kto chciał mógł zaprojektować i wykonać własny wzór na bawełnianej torbie, pogłowić się nad kartonowymi mapami lub wymalować buzię. Ku uciesze wszystkich, krówki i kolorowe wiatraczki dostępne były w nieograniczonych ilościach. Również, młodsi i starsi, wielbiciele literatury mogli znaleźć coś dla siebie. Podobnie jak w poprzednim roku na ulice Święty Marcin zajechała zamkowa, rowerowa biblioteka. Natomiast na jednym ze stoisk można było nabyć książkę Alicji Szyguły i Jakuba Głaza – Wspólne nie znaczy niczyje, mówiącą o wartości międzysąsiedzkich więzi i o tym ile można osiągnąć wspólnymi siłami. Dzieci mogły uczestniczyć również w Czytandzie, które stało się już wizytówką Biblioteki Domu Bajek. Tym razem najmłodsi wysłuchali historii Swimmy – małej, czarnej rybki, która po ataku na jej ławicę, wielkiej, drapieżnej ryby, samotnie przemierza morza i oceany, by znaleźć nowy dom. Ryby opanowały stoisko Fundacji Jak Malowana i Biblioteki Domu Bajek, by w końcu odpłynąć i zrobić miejsce dla… ptaków.

Na zaproszenie Biblioteki Domu Bajek opowiedziałam baśnie o ptakach. Wybór nie był przypadkowy, gdyż to właśnie one, według birmańskiej bajki wymyśliły przyjaźń oraz sąsiedztwo, dzięki czemu po dziś dzień różne ich gatunki chętnie osiedlają się blisko siebie. Jako, że ze względu na inne wcześniejsze zobowiązania, na ulicę Święty Marcin przybyłam dopiero po godzinie 14:00, stanęłam wobec ogromnego rozrywkowego chaosu. Propozycji dla dzieci było tak wiele, że wśród nich zagubiły się gdzieś moje opowieści. Postanowiłam więc wraz z Julką – wielbicielką czytania i opowiadania, ruszyć na poszukiwanie publiczności. Po różnych perturbacjach, chętni do słuchania spoczęli, niczym pisklaki, w gnieździe z niebieskich poduszek. Opowiedziałam bajkę o kruku i bażancie, dzięki którym ptaki zaczęły się przyjaźnić i mieszkać blisko siebie. Uciążliwym sąsiadem okazał się mały afrykański ptaszek Naczapi. Natomiast z bajki Hansa Christiana Andersena – Pewna wiadomość, słuchający mogli dowiedzieć się, jak bardzo trzeba uważać na plotki, które mogą sprawić, że jedno pióro zamieni się w pięć kur. W innej bajce sęp ucierpiał z powodu zarozumiałości, a na zakończenie mały skromny ptaszek, który przyfrunął prosto z Sudanu, udowodnił czego potrzeba, by być dobrym królem. Niezależnie od przeciwności losu, na Świętym Marcinie w końcu pojawiły się ptaki, zarówno te prosto z dżungli, we wszystkich kolorach natury, jak i skromne, użyteczne ptaki z kurnika. Jednak gdy opowieści dobiegły końca, piórka rozwiał wiatr, a dzieci pobiegły bawić się dalej.

Święty Marcin, jak niektórzy twierdzą jest w moim fyrtlu, gdyż mieszkam dosłownie za winklem. Z kolei ja twierdzę, że mieszkam w tej okolicy, za rogiem i nie ukrywam, że jestem mieszkańcem napływowym. Trzy lata mieszkania za winklem, nie sprawia, że wrasta się w dusze miejsca, chociaż ma się świadomość jej istnienia. Widocznie mam jednak w sobie coś z rośliny pionierskiej. Dość szybko zagnieżdżam się w nowym miejscu i przystosowuję do otoczenia, o czym najlepiej świadczy fakt, że zaraz po opowiedzeniu bajek ruszyłam, raźno wymachując reklamówką, na lody do Kolorowej, a następie wróciłam, by jak najdłużej być na Świętym Marcinie, tak barwnym i gwarnym jak nigdy. Słuchałam swingu patrząc na wirujące w powietrzu małe, białe, puchate, elementy przyrodnicze. Dopiero ich nadmierne nagromadzenie wygoniło mnie do domu.

Zdjęcie archiwalne: Widok na zamek i ul. Święty Marcin. Autor: Ulatowski, Roman Stefan (1881-1959) Źródło zbiory własne (źródło: http://wieczorkiewicz.org/obraz/411/ulica-swiety-marcin-1929-001)

No Comments

Post A Comment