Baśnie wRóże | Baśnie słowiańskie… no prawie!
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
1778
post-template-default,single,single-post,postid-1778,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Baśnie słowiańskie… no prawie!

Baśnie słowiańskie… no prawie!

25 listopada odbyło się spotkanie familijne z baśnią „Nasze baśnie”, poprzedzone występem dziecięcego zespołu tanecznego „Sobótki”. Autorami zamieszania byli: Młodzieżowy Dom Kultury nr 1 oraz Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Dębina” .

Spotkanie rozpoczął taneczny debiut „Sobótek”. Dzieci w dwóch grupach wiekowych, prowadzonych przez Małgorzatę Kubicką-Woźniak zaprezentowały energetyczny i pełen świeżości pokaz złożony z kilku tańców. Następnie Baśnie wRóże zaprosiły do wspólnej wędrówki z baśnią słowiańską. O muzyczną oprawę spotkania zadbał Wojtek Tatarynowicz. W baśniach słowiańskich nie brak muzyki i chociaż często dola ciężka, niejeden wędrowiec pragnie rozweselić się dźwiękami fujarki, czy lipowych skrzypek.

Na spotkaniu można było posłuchać baśni pochodzących z ziem polskich, czeskich, łużyckich oraz słowackich. Chociaż nie tylko. Od razu muszę się przyznać do pewnego oszustwa. W programie bowiem znalazły się trzy bajki litewskie ze zbioru z 1951 roku – Bajki ludów nadbałtyckich. Oczywiście Litwini Słowianami nie są. Być może wstąpił w mnie duch wieszcza, którego strofy utkwiły mi gdzieś z tyłu głowy. Litwo, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie; Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie… Abstrahując od wspomnianego poety, historie, które wybrałam zawierały wiele motywów łączących je z bajkami pochodzącymi z terenów Słowian Zachodnich. W skład przygotowanego programu weszło dziewięć opowieści: O chłopie, co szedł pytać się słońca, gdzie jego kura jajka niesie, Właź do torby, Jak baca uczył panów jeść, Dlaczego kot myje się po jedzeniu, O biedzie, Historia o trzech groszach, Brylantowa siekiera, oraz Skarb w piwnicy. Dla dociekliwych dodam, że do baśni Bałtów zaliczają się: Właź do torby, Dlaczego kot myje się po jedzeniu oraz Brylantowa siekiera. W tych konkretnych opowieściach dostrzegłam prawdziwie słowiańskiego ducha. Właź do torby jest oparta na tym samym schemacie co czeska bajka Czarodziejska fujarka. Z kolei w Dlaczego kot myje się po jedzeniu można znaleźć podobieństwa do polskiej bajki Jak się ślimak z lisem ścigał. Ze względu na te i wiele innych charakterystycznych powiązań z bajkami Słowian pozwoliłam sobie na to zamieszanie.

Zgodnie ze starym zwyczajem przed wyruszeniem w drogę należy usiąść. Zwłaszcza, że podróż może okazać się długa. W jednej z moich ulubionych baśni polskich – O chłopie, co szedł pytać się słońca, gdzie jego kura jajka niesie, którą rozpoczęłam spotkanie, chłop wyrusza do samego słońca. Motyw wędrówki, tak często występujący w baśniach zdaje się być nierozerwalną częścią słowiańskiego folkloru. Jednak choć podróż bywa daleka i pełna trudów, przystankiem końcowym zazwyczaj jest na powrót dom rodzinny. W baśniach słowiańskich nie brak też charakterystycznego motywu metalizacji i mineralizacji. Najpopularniejszym baśniowym kruszcem jest oczywiście złoto. Mamy więc złoty skarb pod korzeniami gruszy w bajce O chłopie, co szedł pytać się słońca, gdzie jego kura jajka niesie i garnce złota w baśniach: O biedzie oraz Skarb w piwnicy. W baśniach słowiańskich niejednokrotnie podkreślana jest waga gościnności i tradycja goszczenia zbłąkanego wędrowca. Ten kto tego zwyczaju nie przestrzega jest zwykle karany. Natomiast nagroda spotyka tego, który chociaż sam wiele posiada, tym co ma gotów jest podzielić się z potrzebującym, tak jak baca w słowackiej bajce – Jak baca uczył panów jeść. Historia o bacy jest zresztą charakterystyczna dla folkloru słowackiego i należy do grupy opowiadań o królu, który zabłądził na łowach, tudzież wędruje w przebraniu wśród poddanych. W formie podaniowej ten motyw wiązany jest z postacią króla Macieja Korwina. W bajkach Słowian podkreślane są również mądrość i spryt prostego człowieka, jak w słowackiej Historii o trzech groszach, czy łużyckiej bajce Skarb w piwnicy. Najgorszej karze podlega zaś chciwość, która tak jak w polskiej bajce O biedzie musi być przykładnie ukarana.

Baśnie słowiańskie to kalejdoskop barwnych postaci. Znajdziemy tam diabły ukryte w drzewach, biedę, którą da się oszukać, leśnych dziadków, żebraków, grajków, wędrowców, pasterzy, drwali, chłopów odrabiających pańszczyznę i królów, którzy odnajdują mądrość wśród prostego ludu. Rodzi się pytanie, czy te opowieści są nadal aktualne. Nie da się ukryć, że ich bohaterowie i rzeczywistość, w której są osadzeni mogą być dla współczesnych dzieci trudne do wyobrażenia. Natomiast pańszczyzna i konieczność opuszczania domu, by znaleźć pracę pasterza lub szukać mistrza, uczącego zawodu mogą stanowić kompletną abstrakcję. W dodatku Śpiewająca Lipka, Bajki Słowian Zachodnich, pozycja z której pochodzi znaczna większość opowiedzianych przeze mnie bajek, została wydana po raz pierwszy w PRlu, którego rzeczywistość wielu wyobraża sobie mętnie jedynie na podstawie filmów Barei. Od tamtego czasu sytuacja polityczno- społeczno – gospodarcza krajów europejskich, z których pochodzą zebrane utwory, jak i życie ich mieszkańców uległy wielkim przemianom. Mimo to jestem pewna, że ze względu na zaszyfrowane w nich uniwersalne treści, baśnie słowiańskie są w stanie trafić do współczesnego odbiorcy. O uniwersalności tych opowieści najlepiej świadczy fakt, że baśnie ze zbioru Śpiewająca Lipka, Bajki Słowian Zachodnich swego czasu zdobyły popularność, w germańskim kręgu kulturowym. Mianowicie 1972 roku w NRD uznano ją za najpiękniejszą książkę roku.

Z baśni słowiańskich wydaje się wypływać jakaś tęsknota za sprawiedliwością, za tym by ciemiężeni przez okrutnych panów otrzymali wreszcie zasłużoną nagrodę, a słuszność znalazła się po stronie słabych. Ci, którzy muszą się wciąż tułać zasługują na spokój i wytchnienie. Prostota i mądrość powinny być wynagrodzone, a spryt jest zaletą tylko wtedy gdy służy do obrony przed pazernością silniejszych. Chociaż świat zdaje się pędzić naprzód jak oszalały my sami nie wiele się zmieniamy. Nadal pragniemy, by dobro zwyciężało zło, chciwość karano, a skromność wynagradzano i chcemy wierzyć, że ostatecznie zawsze zwycięża sprawiedliwość.

Literatura:

Śpiewająca Lipka, Bajki Słowian Zachodnich, Media Rodzina, 2007 Poznań

Bajki ludów nadbałtyckich, Książka i Wiedza, 1951 Warszawa

Fotografie: Klub Osiedlowy „Dębczak”

No Comments

Post A Comment