Baśnie wRóże | opowiastki
Baśnie wRóże. Prowadzę warsztaty bibio- i bajko- terapeutyczne, w których chcę pobudzać do twórczego myślenia oraz rozwijać umiejętności fantazjowania. Fantazjowanie pozwala nam bowiem dostrzegać pozytywne strony życia, cieszyć się małymi rzeczami i dostrzegać piękno tam, gdzie inni go nie widzą.
storytelling, bajki, baśnie, Poznań, Wielkopolska, opowiadanie, dziecięce fantazje
17
archive,category,category-opowiastki,category-17,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

opowiastki

Bajkowa opowieść z pogranicza snu. Titót istnieje naprawdę, a przynajmniej istnieje w wyobraźni, a to już coś. Swego czasu dojeżdżał tam kartonowy pociąg, do powstania którego przyczyniłam się osobiście. "Pawełek wyjrzał przez okno. Kłęby kurzu powoli opadały. Jego drobinki migotały w słońcu. Chłopiec zmrużył oczy. W końcu udało mu się dostrzec przekrzywioną tablicę z nazwą stacji. Przeliterował napis - Titót."

W opowieści o O chorym koniu, miedzianym polu, srebrnym lesie i złotym sadzie starałam się zawrzeć najbardziej  charakterystyczne elementy baśni, takie jak trzykrotne powtórzenia, motyw wędrówki oraz metalizację. W historii, w dużych ilościach wystąpili: długobrodzi starcy, magiczne przedmioty i zwierzęcy pomocnicy! Tą baśniową zupę dedykuję miłośniczce koni Oli Kliber, która nadała właściwy kształt stronie - Baśnie wRóże. Zapamiętałam, że chciała by na blogu pojawiało się jak najwięcej bajek i opowiadań mojego autorstwa. Mam nadzieję, że jej nie rozczarowuję :)

Gdy wyjeżdża się pociągiem z miasta, na niewielkim wzniesieniu można dostrzec samotny dom otoczony rozległym, nieco zaniedbanym, ogrodem. Gdyby właściciel zechciał go sprzedać zapewne w ofercie pojawiłyby się takie określenia jak: „malowniczo usytuowany”, „klimatyczny”, „blisko natury” czy „przytulny”. Możliwe, że przy dużej wyobraźni ogłoszeniodawcy wspomnianą posiadłość przedstawiono by w ofercie jako wiejski domek z ogrodem w stylu angielskim, co jest doskonałą nazwą dla zaniedbanego skrawka zieleni. Czasem pasażerowie pociągów, które zazwyczaj zwalniały w tym miejscu, mogli zobaczyć wysokiego starszego pana w dżinsach i wytartej, burej kamizelce. Niekiedy mężczyźnie towarzyszył mały, kudłaty kundelek, skaczący wesoło przy jego nodze.

Według Gwidona światem rządzi miłość. Jest to niezbadane, ale zdecydowanie najważniejsze i najpotężniejsze uczucie. On sam kocha wiele osób: mamę, tatę, brata, babcie i dziadków, a nawet Nianię, chociaż w tym przypadku sam przed sobą przyznaje, że jest to miłość raczej trudna.